Wciąż odbieram telefony od rodziców (szczególnie maluchów), którzy po pierwsze szukają konsultacji, a po drugie dopytują, jak można stymulować mowę dziecka. Zaznaczę, że cieszy mnie, iż rodzice mają świadomość, że dwuletnie dziecko, które nie potrafi mówić, ma problem z komunikowaniem się, to powód do tego, żeby odwiedzić logopedę.
Kilka dni temu zamówiłam pacynkę. Kolory wybrałam całkiem świadomie - są kontrastowe. Jeśli chcemy ją zaprezentować noworodkowi, dobrze byłoby mieć jasne ubranie, żeby pacynkę, dobrze było widać. Ale jak maskotkę wykorzystać w zabawie ze starszym dzieckiem? Przede wszystkim pacynka to nasza tuba. Często mówię rodzicom, żeby nie mówili do dziecka "powiedz", "powtórz", ponieważ efekt będzie odwrotny. Za pacynką być może chętniej dziecko powtórzy wyraz dźwiękonaśladowczy lub proste słowo.
Nasza pacynka może jeść, wołać pić, może również zgadywać kolory (np. mówimy do dziecka: pokaż pandzie, gdzie jest czerwony lub panda chce zjeść z czerwonej miseczki, gdzie jest czerwona miseczka, zaprowadź pandę), z pandą możemy ćwiczyć rozumienie (rozsypujemy obrazki i mówimy: pokaż pandzie, gdzie są buty, chwytamy obrazek z butami i wrzucamy do miseczki), panda może też zadawać pytania (panda idzie bawić się z pieskiem, głaszcze pieska i pyta dziecko: jak robi piesek, a piesek jest duży czy mały itp.).
Świetnym narzędziem do zabawy są pacynki, które potrafią otwierać buzię, są również takie z języczkami. Jeśli dziecko ma problem z pionizacją języka, ze sprawnością narządów artykulacyjnych, wówczas taka pomoc sprawdzi się doskonale, bo dziecko za pacynką może naśladować ruchy języka i buźki. Warto jednak wcześniej skonsultować się z logopedą, jakie ćwiczenia trzeba wykonywać. Próby podjęte na własną rękę mogą zaszkodzić i doprowadzić do tego, że dziecko zamiast pionizować język zacznie go na przykład wsuwać między ząbki.
Pacynki można kupić na allegro.
Zobacz inne zabawy stymulujące mowę dziecka:
Doskonała pomoc do ćwiczenia rozumienia i mówienia
Książka dla maluszka
Ćwiczymy percepcję słuchową
Gra słuchowa, która ćwiczy także mowę
Kilka dni temu zamówiłam pacynkę. Kolory wybrałam całkiem świadomie - są kontrastowe. Jeśli chcemy ją zaprezentować noworodkowi, dobrze byłoby mieć jasne ubranie, żeby pacynkę, dobrze było widać. Ale jak maskotkę wykorzystać w zabawie ze starszym dzieckiem? Przede wszystkim pacynka to nasza tuba. Często mówię rodzicom, żeby nie mówili do dziecka "powiedz", "powtórz", ponieważ efekt będzie odwrotny. Za pacynką być może chętniej dziecko powtórzy wyraz dźwiękonaśladowczy lub proste słowo.
Nasza pacynka może jeść, wołać pić, może również zgadywać kolory (np. mówimy do dziecka: pokaż pandzie, gdzie jest czerwony lub panda chce zjeść z czerwonej miseczki, gdzie jest czerwona miseczka, zaprowadź pandę), z pandą możemy ćwiczyć rozumienie (rozsypujemy obrazki i mówimy: pokaż pandzie, gdzie są buty, chwytamy obrazek z butami i wrzucamy do miseczki), panda może też zadawać pytania (panda idzie bawić się z pieskiem, głaszcze pieska i pyta dziecko: jak robi piesek, a piesek jest duży czy mały itp.).
Świetnym narzędziem do zabawy są pacynki, które potrafią otwierać buzię, są również takie z języczkami. Jeśli dziecko ma problem z pionizacją języka, ze sprawnością narządów artykulacyjnych, wówczas taka pomoc sprawdzi się doskonale, bo dziecko za pacynką może naśladować ruchy języka i buźki. Warto jednak wcześniej skonsultować się z logopedą, jakie ćwiczenia trzeba wykonywać. Próby podjęte na własną rękę mogą zaszkodzić i doprowadzić do tego, że dziecko zamiast pionizować język zacznie go na przykład wsuwać między ząbki.
Pacynki można kupić na allegro.
Zobacz inne zabawy stymulujące mowę dziecka:
Doskonała pomoc do ćwiczenia rozumienia i mówienia
Książka dla maluszka
Ćwiczymy percepcję słuchową
Gra słuchowa, która ćwiczy także mowę
Już kilka godzin po urodzeniu noworodek rozpoznaje twarz
swojej matki. Niestety, nie widzi jej jeszcze dokładnie. Wszystko, co obserwuje
wydaje się być jak za zamarzniętą szybą.
Ostrość widzenia jest słaba, umiejętność postrzegania
kontrastu między światłem a ciemnością również. Dziecko nie widzi pełnego widma barw. Świat
noworodka jest dwuwymiarowy. Lepiej dostrzega rzeczy znajdujące się na obwodzie
pola widzenia. Czyli sama ramka wzbudzi większe zainteresowanie niż to, co
znajduje się w środku.
Warto niemowlakom układać zabawki z boku łóżeczka, a nie nad
jego głową.
Noworodek znacznie lepiej radzi sobie w początkowym etapie z
rozpoznawaniem jaskrawych kolorów, wyrazistych kontrastowych wzorów. Dlatego
też bardziej niż kolorowe maskotki o nieostrych barwach sprawdzą się tego typu
książeczki, o których już pisałam tu oraz ozdoby, których przepis na przygotowanie znajdziecie tu.
„Pociąg do wyraźnych wzorów i deseni oraz jaskrawych kolorów
dostarcza neuronom kory odpowiednich bodźców, które pomagają im rozwijać
zdolność odkrywania krawędzi , kontrastów, odcieni, ruchu i wszystkich
pozostałych podstawowych elementów percepcji wzrokowej”. (M. Elliot, Co tam się
dzieje, Poznań 2010, s. 290)
Dziecko najlepiej widzi z odległości ok. 25-30 cm. Dokładnie
taka odległość dzieli jego wzrok i mamy podczas karmienia, dlatego ważne jest,
żeby właśnie wtedy, w takiej pozycji mówić do maluszka. Dziecko w pierwszych
tygodniach życia preferuje oglądanie twarzy. Początkowo lepiej dostrzega linię
włosów, brody, z czasem dopiero oczy, usta, nos. Można pomalować usta na
mocniejszy kolor, wówczas możemy przypuszczać, że dziecko chętniej będzie na
nie patrzeć.
W pierwszych trzydziestu dniach maluszek powinien już
potrafić skupić wzrok na twarzy osoby dorosłej, także podczas leżenia na
brzuchu, W tym okresie dziecko będzie potrafiło śledzić ruch przedmiotu po
łuku. Najlepiej to sprawdzić przesuwając obrazek z kontrastowymi kolorami (czarny,
biały, czerwony) i wyraźnymi wzorami.
W drugim miesiącu życia można zaobserwować tzw. patrzenie przymusowe. Polega na tym, że dziecko
może utkwić w jeden przedmiot na dłuższy czas. W tym okresie dziecko zaczyna
reagować mimiką na twarz dorosłego.
Świadomy uśmiech pojawia się ok. trzeciego miesiąca życia,
wówczas dziecko potrafi obracać głowę za poruszającą się osobą oraz
poruszającym się przedmiotem.
Ostrość wzroku rozwija się u noworodków dość powoli,
poprawia się w pierwszych sześciu miesiącach życia, a potem nieco wolniej aż do
piątego roku życia, natomiast widzenie niemal całej palety barw pojawia się ok.
czwartego miesiąca życia, a obuoczność między drugim a piątym miesiącem życia.
W piątym miesiącu życia dziecko potrafi już utrzymać zabawkę
i koncentruje wzrok na ustach osoby mówiącej, warto wtedy częściej rozmawiać z
maluchem. Badania wykazują, że dzieci ze spektrum autyzmu już w początkowym
etapie rozwoju mniej chętnie obserwują twarze dorosłych (o pierwszych sygnałachmogących wskazywać na autyzm czytaj tu). Dziewięciomiesięczne dziecko będzie
potrafiło naśladować czynności dorosłego, a miesiąc później zacznie obracać
kartki książeczki i pokazywać obrazki. Jakie książki są najlepsze dla dziecka –odpowiedź na to pytanie znajdziecie tu.
Bibliografia:
M. Elliot, Co tam się dzieje. Jak rozwija się mózg i umysł w
pierwszych latach życia, Poznań 2010
J. Cieszyńska, M. Korendo, Wczesna interwencja terapeutyczna.
Stymulacja rozwoju dziecka od noworodka do 6. roku życia, Kraków 2014
Niemowlaki najlepiej postrzegają kontrastowe barwy, o czym wspomniałam w poprzednim poście.
Tu proponowałam książeczkę, która stymuluje wzrok dziecka. A teraz zaproponuję ozdobę do wózka lub nad łóżeczko. Przygotowanie bardzo proste.

Potrzebujemy:
kawałki filcu o kontrastowych barwach: najlepiej żółte, czerwone, białe, czarne,
igła, nitka,
nożyczki,
taśma lub gumka.
Jako podstawę wykorzystałam czarny filc. Z szablonów wycięłam gotowe wzory: białe i czerwony. Przyszyłam je nitką koloru wzoru.
Dobrze, jeśli podstawa nie będzie większa niż 1/4 formatu A4.
Następnie przeszyłam kawałek filcu, zrobiłam zakładkę, bym mogła swobodnie przełożyć przez nią gumkę lub tasiemkę.
Tak stworzone wzory nawlekamy na gumkę. Gumka będzie lepsza do wykorzystania niż tasiemka. Ozdobę możemy przyczepić do wózka na budkę zamiast grzechotek lub nad łóżeczko.
Jak dziecko będzie starsze, wzory możemy wykorzystać do złożenia książeczki.
Powodzenia.
Polecam również:
Doskonała pomoc do ćwiczenia rozumienia i mówienia dla dzieci
Coś na ćwiczenie percepcji wzrokowej dla starszych dzieci
Idealna książka dla maluszka
Tu proponowałam książeczkę, która stymuluje wzrok dziecka. A teraz zaproponuję ozdobę do wózka lub nad łóżeczko. Przygotowanie bardzo proste.

Potrzebujemy:
kawałki filcu o kontrastowych barwach: najlepiej żółte, czerwone, białe, czarne,
igła, nitka,
nożyczki,
taśma lub gumka.
Jako podstawę wykorzystałam czarny filc. Z szablonów wycięłam gotowe wzory: białe i czerwony. Przyszyłam je nitką koloru wzoru.
Dobrze, jeśli podstawa nie będzie większa niż 1/4 formatu A4.
Następnie przeszyłam kawałek filcu, zrobiłam zakładkę, bym mogła swobodnie przełożyć przez nią gumkę lub tasiemkę.
Tak stworzone wzory nawlekamy na gumkę. Gumka będzie lepsza do wykorzystania niż tasiemka. Ozdobę możemy przyczepić do wózka na budkę zamiast grzechotek lub nad łóżeczko.
Jak dziecko będzie starsze, wzory możemy wykorzystać do złożenia książeczki.
Powodzenia.
Polecam również:
Doskonała pomoc do ćwiczenia rozumienia i mówienia dla dzieci
Coś na ćwiczenie percepcji wzrokowej dla starszych dzieci
Idealna książka dla maluszka
Małą łazienkę kupiłam w Lidlu za ok. 40 zł. Jest drewniana.
Uwielbiam takie zabawki, bo nie niszczą
się szybko. Doskonale sprawdza się w terapii dzieci z autyzmem, upośledzonych
oraz z opóźnionym rozwojem mowy. Każdy może ją jednak wykorzystać w zabawie ze
swoją pociechą.
W jaki sposób?
Z maluszkami, u których zależy nam na rozwoju mowy, bawimy
się w sposób prosty, używamy wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Ja wykorzystuję
jeszcze dwie małe myszki, są bardzo elastyczne. Mogą to być również lalki, inne
zwierzątka, co macie pod ręką.
Myszka może wejść na
wagę. – Ojej, jaka duża ta myszka. UUUUU, dużo waży – wstrącamy. Zachęcamy
dziecko do powtórzenia samogłosek, ale nie na zasadzie: powiedz, powtórz. Tylko
wspólnie staramy się odpowiedzieć na nasze pytanie - Jak dużo waży myszka? - UUUUU (dziecko mówi
z nami) ....tak dużo.
Myszka następnie idzie pod prysznic, tam woda leci – psi,
psi. Później wchodzi do wanny i śpiewa... la, la, la.
Łazienkę możemy wykorzystać, kiedy chcemy wytłumaczyć
dziecku, że należy już robić siu-siu w ubikacji, że trzeba się myć. Możemy też
robić bańki, gdy myszka będzie śpiewała, by uatrakcyjnić naszą zabawę.
W terapii dzieci z autyzmem wykorzystanie tego typu zabawki
uczy pewnych zachowań, pozwala dziecku zrozumieć następstwo pewnych zdarzeń.
Podobnie jest w przypadku dzieci upośledzonych. Tylko od nas zależy, jak
wykorzystamy tę zabawkę, ważne, żeby to była świetna zabawa dla naszego
dziecka.
Książeczki poleciła mi mama jednego z moich małych
pacjentów. Zostały sprawdzone w pracy z dziećmi, dlatego również serdecznie je polecam.
Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci, Marta Galewska-Kustra, Elżbieta i Witold Szwajkowscy
Rymowanki, których dzieci uczą się na pamięć, są dla ich mózgów świetnym treningiem.
Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci, Marta Galewska-Kustra
Z tej książki mogą korzystać rodzice młodszych dzieci, nawet tych rocznych. Na marginesie zawarte są uwagi dla nich oraz wskazówki, jak pracować z dzieckiem, bardzo pomocne. Niekoniecznie trzeba trzymać się prostej fabuły książki w pracy z maluszkami, rodzice sami mogą ułożyć historię i w ten sposób bawić się z dzieckiem. Proszę pamiętać, że małe dzieci wolą, kiedy pokazujemy im obrazki w książeczce i opowiadamy o nich, a nie tylko czytamy.
Z tą książką dzieci bawią się razem z nami i biorą czynny udział w „czytaniu”, a przy okazji rozwijają rozumienie i mowę.
Turlututu. A kuku, to ja!, Tullet Herve
Książka świetnie sprawdzi się w zabawie z dziećmi
od ok. 2-3 r.ż. Dzieci są nią zachwycone. Razem z tytułowym bohaterem Turlututu
jeździmy w rożne miejsca, robimy niespodzianki, jest kilka zagadek, dziecko cały
czas uczestniczy w „czytaniu”.
Tu znajdziecie propozycje innych książek, które można wykorzystać w zabawie z dziećmi.
Księga dźwięków, Bravi Soledad
Książeczki tanio można kupić tu www.arson.pl
Artykuły logopedyczne
Ćwiczymy rozumienie, mówienie, głoskowanie, czytanie... i tylko jedna pomoc.
19 stycznia
Załączam nieocenioną pomoc, o której zapomniałam dotychczas
wspomnieć. To zestaw obrazków z serii „Moje
pierwsze słowa”. Obrazki są bardzo dobrze wykonane, są sztywne, służą mi
naprawdę już bardzo długo. Część
pierwsza jest dla młodszych dzieci, część drugą można wykorzystać także w zabawach ze starszymi. W części
pierwszej mamy zwierzątka, trochę instrumentów muzycznych, pojazdy, zabawki… na
odwrocie są zapisane wyrażenia dźwiękonaśladowcze dopasowane do każdego
obrazka praz osobno karta z wyrażeniami, załączone są również samogłoski.
Część druga to również różne przedmioty, także podpisane na
odwrocie, ale tym razem podpisane całą nazwą. Część drugą można wykorzystać
zarówno w zabawie ze starszymi jak i młodszymi dziećmi.
Można ćwiczyć na obrazkach mówienie, rozumienie, głoskowanie
– analizę i syntezę oraz czytanie.
Moje propozycje zabaw.
Rozumiem. Część pierwsza i część druga.
Rozkładamy obrazki na podłodze. Bierzemy samochodzik z
naczepą koszyk lub wiaderko, podajemy dziecku. Dziecko ma za zadanie odgadnąć przygotowaną
przez nas zagadkę i do naczepy lub do wiaderka włożyć odpowiedni obrazek.
Przykład: mieszka tam piesek. Dziecko
powinno wziąć budę. Żeby był okrągły, trzeba go napompować. Balon. Ma skrzydełka, lata. Chodzi o osę. Itp…
Zabawa odpowiednia dla dzieci w wieku od roku do ok. 3 lat.
Rocznym maluszkom zadajemy proste zagadki, dotyczące codziennych, bliskich jego
otoczeniu przedmiotów.
Dla rozwoju mowy ważne są umiejętności komunikacyjne oraz właśnie rozumienie, więcej o komunikacji można przeczytać tu: Dlaczego tak ważna jest umiejętność komunikacji, a nie tylko sama mowa.
Zabawa z fabułą. Część pierwsza i druga.
Wybieramy kilka obrazków i układamy historyjkę. Idzie lew,
jaki robi lew…. [tu odpowiada dziecko], spotyka kózkę, która odpowiada [tu
również dziecko próbuje odpowiedzieć]. OOOO lew zrobił bach!, oj, oj – woła,
kózka pomogła mu wstać – opa. Tu również prosimy, by dziecko powtarzało wyrazy
dźwiękonaśladowcze (ale nie mówimy: powtórz opa, raczej staramy się powiedzieć: jak powiedziała kózka - opa. To zabawa odpowiednia dla maluszków do 3 r.ż lub starszych,
które mają problem z mową. Można oczywiście ułożyć bardziej rozbudowaną historyjkę
wspólnie z dzieckiem. Wtedy ćwiczymy mowę narracyjną,
następstwo zdarzeń, gdzie jest przyczyna, skutek. Możemy takie ćwiczenia wprowadzać
dzieciom od 2- 3 r.ż, a prostsze historyjki nawet wcześniej.
Kategoryzacja. Część pierwsza.
Umiejętność kategoryzacji jest niezwykle istotna dla rozwoju
języka, wiedzy o wiecie, dla zrozumienia
i kształtowania językowego obrazu świata. I wbrew pozorom nie jest to oczywista
oczywistość.
Prosimy, by dziecko z rozłożonych obrazków wybrało
zwierzątka, przy okazji prosimy o
podanie wyrażeń dźwiękonaśladowczych, później, by wybrało zabawki,
następnie pojazdy. Można przygotować trzy różne miseczki, do których dzieci
będą wrzucać obrazki.
Głoskowanie. Część pierwsza i druga.
Na początek wybieramy obrazki prostsze, z małą liczbą głosek.
Rozkładamy przed dzieckiem i głoskujemy: o-s-a, b-u-t-y, b-u-d-a… itp… Dziecko ma za zadanie włożyć do koszyczka lub
do naczepy samochodu właściwy wyraz. Jeśli jest problem, możemy sylabizować : bu-da,
żeby było łatwiej. Ale to pierwszy etap.Docelowo ćwiczymy głoskowanie.
Wielu rodziców mi mówi, że dziecko nie rysuje, nie maluje, nie bawi się plasteliną, bo nie lubi. Wiadomo, dla dzieciaków atrakcyjniejsze mogą wydawać się zabawy samochodami, klockami, czy lalkami. Jednak kształtowanie motoryki małej ma ogromny wpływ na rozwój dziecka: na rozwój mowy, rozwój percepcji wzrokowej, to świetne przygotowanie do pisania. Tylko jak zachęcić malucha, by w rączki wziął kredki lub farby.
Po pierwsze najważniejsze są zainteresowania dziecka. Jeśli lubi samochody, wybieramy rysunki z samochodami, próbujemy tworzyć na bazie tego, co dziecku pozytywnie się kojarzy.
Po drugie pomoce. Zwykłe kredki to może być za mało. I tu po raz kolejny polecam produkty z "Biedronki". Jakiś czas temu kupiłam: pachnące mazaki (miałam je wcześniej, są grube, dzieciaki je uwielbiają), pachnące kredki (zamiast kolorów możemy bawić się z dzieckiem: a teraz wybierz, na jaki smak pomalujemy....), poza tym pachnące kredki są wykręcane i bardzo dobrze się nimi koloruje, kredki w sztyfcie (polecam szczególnie młodszym), farby w tubce z pędzelkami - tym się jeszcze nie bawiłam :)
Jeśli Wy macie jakieś niezastąpione atrakcje plastyczne, dzielcie się pomysłami. Chętnie umieszczę na blogu.
Po pierwsze najważniejsze są zainteresowania dziecka. Jeśli lubi samochody, wybieramy rysunki z samochodami, próbujemy tworzyć na bazie tego, co dziecku pozytywnie się kojarzy.
Po drugie pomoce. Zwykłe kredki to może być za mało. I tu po raz kolejny polecam produkty z "Biedronki". Jakiś czas temu kupiłam: pachnące mazaki (miałam je wcześniej, są grube, dzieciaki je uwielbiają), pachnące kredki (zamiast kolorów możemy bawić się z dzieckiem: a teraz wybierz, na jaki smak pomalujemy....), poza tym pachnące kredki są wykręcane i bardzo dobrze się nimi koloruje, kredki w sztyfcie (polecam szczególnie młodszym), farby w tubce z pędzelkami - tym się jeszcze nie bawiłam :)
Jeśli Wy macie jakieś niezastąpione atrakcje plastyczne, dzielcie się pomysłami. Chętnie umieszczę na blogu.
Pożegnaliśmy już upały, wrzesień coraz bliżej. A ja zbieram materiały, pomysły i przygotowuję się na nowy rok szkolny. Dzieciaki nie znoszą nudy, zresztą kto lubi... Dlatego dobrze naukę urozmaicać. Oto moje sposoby. Oczywiście można je potraktować jedynie jako szkielet. Opiszę swoje zakupy, a pomysły na ćwiczenia i ich urozmaicenie, postaram się przedstawiać na bieżąco na blogu.
Wszystko, co przedstawię, kupiłam w Biedronce. Moje nowe książki nie będą podstawą terapii, ale mogą ją świetnie uzupełniać a także porządkować. Na początek przedstawiam zestaw poniżej.
Jest to zestaw ćwiczeń podzielony na cztery części według pór roku (ok. 15 zł jeden zestaw ćwiczeń, składający się z dwóch ćwiczeniówek). Pierwszą część zaczyna jesień, kolejne to: zima, wiosna i całość zamyka lato. Ćwiczenia adresowane są do dzieci sześcioletnich, zgodnie ze wskazówką wydawcy mają by uzupełnieniem elementarza pierwszoklasisty.
Dziecko, które będzie pracowało z książeczkami, pozna literki, będzie uczyło się je wyróżniać, powinno nauczyć się głoskować czytać, pozna cyfry, będzie się uczyło dodawać, odejmować, dowie się również, jakie są dni tygodnia, miesiące, co się dzieje w przyrodzie w ciągu całego roku. Wbrew pozorom takie informacje wcale nie są oczywiste i, wierzcie mi na słowo, nie wszystkie sześcio- czy siedmioletnie dzieci potrafią dni tygodnia czy miesiące wymienić. W ćwiczeniach są naklejki.
Z pewnością każdy rodzić będzie wiedział, w jaki sposób z pomocą tych ćwiczeń uczyć się z dzieckiem.
Książka Czytam to najnowsza zdobycz (cena ok. 8 zł). Od razu mi się spodobała. Będę ją wykorzystywać w pracy z dziećmi, które już znają nieco głoski. Pierwszych kilka stron, to rozpoznawanie głosek, uczenie się ich. To oczywiście zdecydowanie za mało, by dzieci je opanowały, ale z pewnością sposób, by je utrwaliły.
Tak właśnie wygląda moja nowa książka.
Dzieci, które wrócą do mnie po wakacjach, już mogą się spodziewać serii ćwiczeń związanych z czytaniem. Takie zadania zwykle daję jako pracę domową. Dziecko w domu ma przeczytać określoną czytankę, później o niej opowiadamy. Zazwyczaj już wcześniej dzielimy czytankę na akapity, żeby każdego dnia dziecko czytało przynajmniej kilka linijek tekstu. W nauce czytania bardzo ważna jest systematyczność.
Tu jedna ze stron. Można na podstawie czytanek ćwiczyć również wymowę. Powodzenia!
Wszystko, co przedstawię, kupiłam w Biedronce. Moje nowe książki nie będą podstawą terapii, ale mogą ją świetnie uzupełniać a także porządkować. Na początek przedstawiam zestaw poniżej.
Jest to zestaw ćwiczeń podzielony na cztery części według pór roku (ok. 15 zł jeden zestaw ćwiczeń, składający się z dwóch ćwiczeniówek). Pierwszą część zaczyna jesień, kolejne to: zima, wiosna i całość zamyka lato. Ćwiczenia adresowane są do dzieci sześcioletnich, zgodnie ze wskazówką wydawcy mają by uzupełnieniem elementarza pierwszoklasisty.
Dziecko, które będzie pracowało z książeczkami, pozna literki, będzie uczyło się je wyróżniać, powinno nauczyć się głoskować czytać, pozna cyfry, będzie się uczyło dodawać, odejmować, dowie się również, jakie są dni tygodnia, miesiące, co się dzieje w przyrodzie w ciągu całego roku. Wbrew pozorom takie informacje wcale nie są oczywiste i, wierzcie mi na słowo, nie wszystkie sześcio- czy siedmioletnie dzieci potrafią dni tygodnia czy miesiące wymienić. W ćwiczeniach są naklejki.
Z pewnością każdy rodzić będzie wiedział, w jaki sposób z pomocą tych ćwiczeń uczyć się z dzieckiem.
Książka Czytam to najnowsza zdobycz (cena ok. 8 zł). Od razu mi się spodobała. Będę ją wykorzystywać w pracy z dziećmi, które już znają nieco głoski. Pierwszych kilka stron, to rozpoznawanie głosek, uczenie się ich. To oczywiście zdecydowanie za mało, by dzieci je opanowały, ale z pewnością sposób, by je utrwaliły.
Tak właśnie wygląda moja nowa książka.
Dzieci, które wrócą do mnie po wakacjach, już mogą się spodziewać serii ćwiczeń związanych z czytaniem. Takie zadania zwykle daję jako pracę domową. Dziecko w domu ma przeczytać określoną czytankę, później o niej opowiadamy. Zazwyczaj już wcześniej dzielimy czytankę na akapity, żeby każdego dnia dziecko czytało przynajmniej kilka linijek tekstu. W nauce czytania bardzo ważna jest systematyczność.
Tu jedna ze stron. Można na podstawie czytanek ćwiczyć również wymowę. Powodzenia!



