Luty na moim blogu jest pod hasłem rozwoju językowego dziecka rocznego.
Tym razem post na temat tego, co powinno nas zaniepokoić w pierwszym roku
życia.
1.
Nieprawidłowe napięcie mięśniowe. Można to
zauważyć już w pierwszych dniach życia dziecka. Jeśli bierzemy naszego malucha
na ręce, zauważymy, że rączki opadają, dziecko nie trzyma ich przy sobie,
podobnie z nóżkami, możemy podejrzewać, że dziecko ma obniżone napięcie
mięśniowe. Jeśli czujemy, że dziecko jest zbyt spięte, na przykład podczas
ubierania trudno mu rozluźnić mięśnie, może to być zbyt duże napięcie
mięśniowe.
2.
Obserwujemy dokładnie rozwój ruchowy naszego
malucha. Jak trzyma główkę, czy ją podnosi leżąc na brzuszku. Kiedy siada,
stawia pierwsze kroki. Ważne czy raczkuje. W przypadku opóźnień, warto
poinformować o tym pediatrę. Czasami wystarczy kilka ćwiczeń, które można robić
samemu z dzieckiem, by poprawić jego sprawność.
3.
Kilkutygodniowe maleństwo będzie z nami
nawiązywać kontakt wzrokowy. Zaobserwujemy, że główkę będzie kierowało w stronę
dźwięku. Jeśli dziecko nie zwraca uwagi na dźwięk, może być to pierwszy
niepokojący sygnał.
4.
Ważne: czy dziecko nawiązuje z nami kontakt
wzrokowy.
5.
Patrzymy, jak nasze dziecko śpi. Czy w czasie
snu lub w ciągu dnia ma otwartą buzię, czy chrapie. Przypatrujemy się kącikom ust, jeśli opadają delikatnie do dołu
i dziecko często otwiera buźkę, to kolejny powód do konsultacji z pediatrą.
6.
Brak gaworzenia może oznaczać problemy ze
słuchem. Bardzo późne gaworzenie może być sygnałem problemów z nabywaniem
języka. Już kilkutygodniowe niemowlę zaczyna bawić się wydawanymi przez siebie
dźwiękami.
7.
Roczne dziecko zaczyna mówić pierwsze wyrazy:
<mama>, <tata>, używa wyrazów dźwiękonaśladowczych, na jedzonko
zaczyna wołać <am>, może już mówić <pa>.
8.
Roczne dziecko powtarza sylaby wypowiedziane
przez dorosłego.
9.
Ważny w tym okresie jest wskazywania palcem,
który pojawia się ok. 9-10 miesiąca życia.
10.
I kolejna bardzo ważna sprawa: jedzenie. Jeśli
dziecku ulewa się po bokach pokarm, ma problem z chwytaniem brodawki lub
smoczka, w późniejszym etapie ma odruchy wymiotne przy podawaniu jedzenia, je
tylko papki, to również powód do konsultacji z pediatrą lub logopedą.
[zdj. Dziecko w pierwszym roku życia powinno próbować potrawy o różnych smakach i konsystencjach]
Proszę pamiętać, że każde dziecko rozwija
się inaczej. Warto jednak niepokojące sygnały zgłaszać pediatrze, chociażby po
to, żeby się uspokoić. Wszystkim rodzicom życzę, by tylko na fałszywych
alarmach się kończyło.
W kolejnych postach będzie o problemach z
jedzeniem i stymulacji rozwoju mowy poprzez zabawę. Czekam na pytania i opinie.
Każdy rodzic wie, że przytulanie jest fajne. I wie to każde dziecko. Przytulanie jest dobre pod każdym względem dla rozwoju naszego dziecka, dla naszych relacji, wzmacniania więzi.
Przeczytajcie, dlaczego Przytulenie ma znaczenie!
Przeczytajcie, dlaczego Przytulenie ma znaczenie!
Artykuły logopedyczne
Jak świetnie do nas mówi, czyli etapy rozwoju językowego. Pierwszy rok życia [WIDEO]
03 lutego
W wielkim skrócie opiszę rozwój mowy dziecka w pierwszym
roku życia. Posłużę się publikacją głównie Piotry Łobacz. W kolejnym artykule
dokładniej opiszę, czym w ogóle jest mowa i co to znaczy, że dziecko tworzy
pierwsze wyrazy.
Piotra Łobacz (Opole, 2005) dzieli rozwój mowy dziecka do
pierwszego roku życia na V etapów. Pierwszy trwa od urodzenia do ok. 6-8
tygodni, wówczas dziecko wydaje podstawowe dźwięki biologiczne – krzyk i płacz.
Są to pierwsze próby komunikacji
głosowej, ale nieświadome. Bo dziecko jeszcze w sposób niezamierzony
sygnalizuje otoczeniu swoje potrzeby. (Porayski-Pomsta)
Dziecko zaczyna nam się bacznie przyglądać.
W pierwszych tygodniach pojawiają się dźwięki zbliżone do
samogłosek. Niezwykle ważne dla rozwoju mowy są ssanie i przełykanie.
Drugi etap rozpoczyna w ok. 6-8 tygodniu życia dziecka i
kończy się ok. 20 tygodnia, to jest etap głużenia i śmiech. Samo głużenie jest nazwą onomatopeiczną
związaną z wytwarzaniem przez dziecko elementów samogłoskopodobnych i
spółgłosek odbieranych przez dorosłych jako welarne. (Łobacz 2005)
Dziecko wytwarza takie dźwięki, jakie są w granicach jego możliwości anatomicznych.
Dziecko wytwarza takie dźwięki, jakie są w granicach jego możliwości anatomicznych.
Dziecko głuży zazwyczaj wtedy, kiedy jest wypoczęte, wesołe.
Rodzice powinni wykorzystywać tę sytuację, by z dzieckiem „porozmawiać”. Kiedy
bawię dzieci moich koleżanek, rozmawiam z nimi samogłoskami: <aaaa>,
<ooo>, <uuu>. Bardzo często dzieci są żywo zainteresowane taką
rozmową. Baczniej się przyglądają i wsłuchują.
A o kilka tygodni starsze maluchy potrafią już doskonale złożyć usta na
przykład do <o>. Poniżej przykład
synka mojej koleżanki, rozmawia z nim druga koleżanka. Maluch miał wtedy ok. 10
tygodni. Jest bardzo wygadanym dzieckiem, ale daje doskonały przykład tego, jak dziecko posługuje się dźwiękami w tym okresie.
W tym okresie dziecko
uczy się koordynacji ruchów języka z wibracją strun głosowych. (Łobacz,
2005).
Etap III (20-30 tygodni) to zabawy głosowe. Repertuar dźwięków
jest jest bardziej rozbudowany niż na etapie głużenia. Łobacz pisze tu o
wokalizacji malinowej, czyli wytwarzaniu głosek wibracyjnych na skutek drgania
warg. Ten etap w przypadku innych
autorów jest na pograniczu głużenia i gaworzenia. Kaczmarek (Kaczmarek 1966) okres prelingwalny nazwywa
okresem melodii i dzieli na następujące podokresy: krzyku i płaczu (do końca 3
miesiąca życia), głużenia (3-6 miesiąc
życia) i gaworzenia (6-9/12 miesiąc życia).
Gaworzenie według Łobacz rozpoczyna się w 30 tygodniu życia
dziecka i jest to IV etap. Gaworzenie charakteryzuje się albo seriami
powtarzających się sylaba kanonicznych (...) np. babababa... – gaworzenie
powtarzalne albo seriami sylab o różnej spółgłosce lub samogłosce np. bedaduvo
(...).
Dziecko w tym czasie tworzy pseudowypowiedzi o zabarwieniu
emocjonalnym.
Dziecko w trakcie
gaworzenia może wydawać dźwięki nawet takie, które nie występują w systemie
języka rodzimego. Jeśli dziecko nie
gaworzy, powinien do być dla nas sygnał do niepokoju.
Etap V przypada na koniec pierwszego roku życia i pojawiają
się tu pierwsze prototypy wyrazów.
Pod koniec tygodnia opiszę, jak należy wspierać mowę dziecka
do pierwszego roku życia i co w tym czasie powinno nas zaniepokoić w jego
rozwoju.
Żródła:
P. Łobacz, Prawidłowy
rozwój mowy dziecka, w: Podstawy logopedii, pod red. T. Gałkowski, E. Szeląg,
G. Jastrzębowska, Opole 2005
J. Porayski-Pomska, Nasze dziecko mówi. Czy i jak możemy
wpływać na rozój mowy dziecka, Wychowanie w przedszkolu 2002-2003.
L. Kaczmarek, Nasze dziecko uczy się mowy, Lublin 1966
O zaletach czytania pewnie wie każdy. Zresztą to nawet widać
w rozmowach z rodzicami. Wielu z nich na samym początku rozmowy zaznacza, że
czyta dziecku albo stara się czytać.
Tylko dziecko nie zawsze książki lubi. I z takimi maluchami też się spotkałam.
Nie można jednak się poddawać. Wystarczy zmienić podejście lub po prostu
zmienić książkę. Czasem to pomaga. Oto kilka moich rad, jak sprawić, by dziecko
polubiło nasze czytanie.
1.
Czytamy od samego początku, od noworodka po 5-10 minut dziennie.
2.
Kiedy dziecko zaczyna już nas rozpoznawać,
uśmiechać się do nas, nawiązuje lepszy kontakt możemy zmienić nieco sposób
czytania. W sklepach dostępne są książeczki od 3 miesiąca życia. Nie ma w nich
treści, są bardzo proste rysunki w kontrastowych barwach. Pokazujemy je dziecku
i opowiadamy o nich. Pamiętajmy o modulacji głosem. Nie zagadujemy, budujemy
proste, krótkie zdania. Nie dłużej niż ok.
10 minut. Chyba że dziecko wytrzyma dłużej.
3.
W zabawie z maluszkiem staramy się bardziej
opowiadać o książce, obrazkach niż czytać. Pokazywać różne elementy, jak będzie
już nieco starsze prosić dziecko, by samo również wskazało oczko, nosek, ucho,
czy inne elementy obrazka itd.
4.
Czytania z dzieckiem powinny być wspólne, z
niespełna rocznym maluchem już możemy spokojnie opowiadać bajkę. Szczególnie
polecane są opowiadania, które zawierają wiele wyrażeń dźwiękonaśladowczych,
żeby dziecko te proste wyrażenia mogło powtarzać. Oczywiście książki powinny
być z obrazkami.
5.
Wieczorami
możemy przeczytać całą bajkę, kiedy dziecko jest zrelaksowane. Kiedy
jednak ma ochotę na zabawę, trudno nam będzie posadzić malucha i zacząć
czytanie. Dziecko będzie się niecierpliwić i nic dziwnego.
6.
Nie stawiajmy sobie i dziecku zbyt wysoko
poprzeczki. Nie zakładajmy, że dziś przeczytamy maluchowi całą kilkustronicową
bajkę.
7.
Jeśli nasze maluchy są bardzo oporne, szukajmy
takich książek z taką tematyką, które mogą je zainteresować. Poniżej jeden z
przykładów.
Proszę mi wybaczyć jakość filmu. Będę nad tym pracować. To mój
pierwszy raz!
Wstyd się przyznać, ale mój Tata czytał mi książki do
trzeciej klasy szkoły podstawowej. Oczywiście potrafiłam sama, ale wołałam,
kiedy ton on przejmował stery.
Książki były ze mną od maleńkości. Miałam ich mnóstwo
i dostawałam na różne okazje. Sama również zachęcam rodziców, by zaczynali
czytać dzieciom jak najwcześniej. Pamiętam, kiedy z moją przyjaciółką
czytałyśmy jej bliźniakom. Miały wtedy ok. siedmiu tygodni. Leżały sobie, a my
nadawałyśmy „Ptasie radio” Juliana Tuwima. Pewnie nam to sprawiało większą
radochę niż im, ale może właśnie dzięki temu te dwujęzyczne maluchy, bliźniaki
tak dobrze dziś radzą sobie z mową?
Poniżej dwa linki. Pierwszy do świetnej książki, która została opracowana w ramach kampanii "Cała Polska czyta dzieciom", a pod kolejnym znajdziecie informacje o samej akcji.
Zachęcam do czytania. Warto! Zaczynamy od dziś, 10 minut na początek :)
W kolejnym poście przedstawię kilka pomysłów, jak zachęcić do czytania (a raczej słuchania jak my czytamy) te bardziej oporne maluchy.
Zabawy z dziećmi
Piękna niedziela w zimowym klimacie. Także na rysunku, tym razem z cukru pudru. Smacznie!
01 lutego
Dawno nie było tak ładnej niedzieli. Idealna pogoda na łyżwy. Gdyby nie przeziębienie, które mnie powaliło, na sto procent wybrałabym się dziś na lodowisko.
Moja propozycja zabawy jest jednak domowa. Znów związana z kuchnią i znów dla poratowania zapracowanych mam lub tatusiów, którzy pewnie teraz zaczynają przygotowania do niedzielnego obiadu.
Potrzebujemy: klej, cukier puder, ciemną kartkę papieru.
Klejem malujemy różne wzory, mogą to być śnieżynki, albo rysunek - domek, choinka. Co tylko chcemy. Nim klej wyschnie posypujemy obrazek cukrem pudrem, pomagamy sobie palcami rozprowadzić cukier po kleju. Pozostały cukier puder odgarniamy z rysunku, zresztą sam opadnie z miejsc nieposmarowanych klejem. I obrazek gotowy. Zamiast cukru pudru można użyć mąki.
Moja propozycja zabawy jest jednak domowa. Znów związana z kuchnią i znów dla poratowania zapracowanych mam lub tatusiów, którzy pewnie teraz zaczynają przygotowania do niedzielnego obiadu.
Potrzebujemy: klej, cukier puder, ciemną kartkę papieru.
Klejem malujemy różne wzory, mogą to być śnieżynki, albo rysunek - domek, choinka. Co tylko chcemy. Nim klej wyschnie posypujemy obrazek cukrem pudrem, pomagamy sobie palcami rozprowadzić cukier po kleju. Pozostały cukier puder odgarniamy z rysunku, zresztą sam opadnie z miejsc nieposmarowanych klejem. I obrazek gotowy. Zamiast cukru pudru można użyć mąki.


