Miałam napisać wczoraj, ale niestety padłam. Przypominam tylko, że z okazji Międzynarodowego Dnia Logopedy chciałam przybliżyć ten zawód.
Moja przygoda z logopedią zaczęła się pięć lat temu trochę przypadkowo, ale z wielkiej miłości do języka - a szczególnie do neurolingwistyki. Myślałam wtedy, że będę pracowała głównie z przedszkolakami nad ich poprawną wymową. Okazało się jednak, że logopedia ma wiele dziedzin, które odkrywam cały czas.
Świadomość na temat tego zawodu wciąż jest niewielka, ale w dużej mierze bierze się to z tego, że świadomość na temat problemów z nabywaniem mowy, kompetencją językową i komunikacyjną też jest mała. Wciąż istnieje przekonanie wśród wielu (także specjalistów), że dziecko, które nie mówi... zacznie mówić samo, że maleństwo nie potrafi ssać piersi, bo mama może nie ma pokarmu albo na tyle cierpliwości, że dziecko nie je, bo jest niejadkiem. Tymczasem przyczyny tych problemów mogą być bardzo różne i niestety dużo bardziej skomplikowane mające swoje źródło w różnego rodzaju nieprawidłowościach. Nie w każdym przypadku oczywiście tak jest. Specjalista po dokładnym wywiadzie oceni, jaka może być przyczyna problemów u dziecka lub dorosłego i jak należy działać.
Po tych zaledwie kilku latach pracy w tej dziedzinie szczególnie widzę jeden bardzo poważny problem, który powinien jak najszybciej zostać rozwiązany. Wielu rodziców, którym rodzą się dzieci chore, z obciążonym wywiadem okołoporodowym, zbyt wcześnie, nie ma dostępu do fachowej opieki specjalistycznej w tym logopedycznej. Nie mówię tu o samym leczeniu i postępowaniu medycznym, ale o terapii. W wielu mniejszych miastach Polski rodzice nawet nie wiedzą, że logopeda to człowiek, który może pomóc dziecku zaraz po jego urodzeniu - na tym etapie głównie w karmieniu, ale nie tylko. W niektórych krajach europejskich rodzina, u której pojawia się chore dziecko, otoczona jest zespołem specjalistów, którzy współpracują ze sobą, by wypracować jak najlepszą ścieżkę terapii. Logopedzi są już w wybranych szpitalach warszawskich czy krakowskich. Bardzo bym chciała, aby był to standard w opiece nad noworodkiem z obciążonym wywiadem okołoporodowym. Do dziś dźwięczą mi w uszach słowa matki dziecka z Zespołem Downa, która podkreślała, że prawdopodobnie gdyby nie opieka neurologopedy na oddziale, dziecko dużo dłużej karmione byłoby przez sondę. Neurologopeda uczył malucha ssania i dobrał odpowiednią pozycję karmienia. Wiem, że zatrudnianie logopedów na oddziałach szpitalnych to byłoby obciążenie dla i tak zadłużonych w Polsce szpitali, ale konsultacje z neurologopedą są w zasięgu możliwości finansowych każdego szpitala w tym kraju.
Moja przygoda z logopedią zaczęła się pięć lat temu trochę przypadkowo, ale z wielkiej miłości do języka - a szczególnie do neurolingwistyki. Myślałam wtedy, że będę pracowała głównie z przedszkolakami nad ich poprawną wymową. Okazało się jednak, że logopedia ma wiele dziedzin, które odkrywam cały czas.
Świadomość na temat tego zawodu wciąż jest niewielka, ale w dużej mierze bierze się to z tego, że świadomość na temat problemów z nabywaniem mowy, kompetencją językową i komunikacyjną też jest mała. Wciąż istnieje przekonanie wśród wielu (także specjalistów), że dziecko, które nie mówi... zacznie mówić samo, że maleństwo nie potrafi ssać piersi, bo mama może nie ma pokarmu albo na tyle cierpliwości, że dziecko nie je, bo jest niejadkiem. Tymczasem przyczyny tych problemów mogą być bardzo różne i niestety dużo bardziej skomplikowane mające swoje źródło w różnego rodzaju nieprawidłowościach. Nie w każdym przypadku oczywiście tak jest. Specjalista po dokładnym wywiadzie oceni, jaka może być przyczyna problemów u dziecka lub dorosłego i jak należy działać.
Po tych zaledwie kilku latach pracy w tej dziedzinie szczególnie widzę jeden bardzo poważny problem, który powinien jak najszybciej zostać rozwiązany. Wielu rodziców, którym rodzą się dzieci chore, z obciążonym wywiadem okołoporodowym, zbyt wcześnie, nie ma dostępu do fachowej opieki specjalistycznej w tym logopedycznej. Nie mówię tu o samym leczeniu i postępowaniu medycznym, ale o terapii. W wielu mniejszych miastach Polski rodzice nawet nie wiedzą, że logopeda to człowiek, który może pomóc dziecku zaraz po jego urodzeniu - na tym etapie głównie w karmieniu, ale nie tylko. W niektórych krajach europejskich rodzina, u której pojawia się chore dziecko, otoczona jest zespołem specjalistów, którzy współpracują ze sobą, by wypracować jak najlepszą ścieżkę terapii. Logopedzi są już w wybranych szpitalach warszawskich czy krakowskich. Bardzo bym chciała, aby był to standard w opiece nad noworodkiem z obciążonym wywiadem okołoporodowym. Do dziś dźwięczą mi w uszach słowa matki dziecka z Zespołem Downa, która podkreślała, że prawdopodobnie gdyby nie opieka neurologopedy na oddziale, dziecko dużo dłużej karmione byłoby przez sondę. Neurologopeda uczył malucha ssania i dobrał odpowiednią pozycję karmienia. Wiem, że zatrudnianie logopedów na oddziałach szpitalnych to byłoby obciążenie dla i tak zadłużonych w Polsce szpitali, ale konsultacje z neurologopedą są w zasięgu możliwości finansowych każdego szpitala w tym kraju.
Zabawę podpowiedziała mi moja koleżanka. Nie mam niestety zdjęć, jak zrobię z moimi maluchami, to dołączę. Tym razem zabawa jest ruchowa.
Przygotowujemy plansze z cyferkami lub same cyferki, które rozkładamy na dywanie, podłodze a nawet na trawniku lub zapisujemy przed domem na chodniku (zależności od warunków). Mówimy dziecku cyferkę <1> a zadaniem malucha będzie dobiec do tej cyferki i na niej stanąć lub obok niej. Dla podpowiedzi możemy przygotować kartki z zapisanymi cyferkami, które będziemy pokazywać, żeby dziecku łatwiej było znaleźć tę właściwą. Zamiast cyferek możemy ułożyć w rożnych miejscach owoce i wtedy na hasło <banan> dziecko musi stanąć przy bananie. Można wykorzystać też literki lub sylaby. Najpierw zabawę zaczynamy wolniej, a potem coraz szybciej, żeby dziecko miało możliwość wybiegania się. Możemy podobnie bawić się z kolorami, dzięki temu dziecko uczy się poznawać kolory, liczby, owoce. Za przystanki, na których dziecko ma się zatrzymać, mogą posłużyć kolorowe szarfy. Miłego wieczoru i do dzieła jutro!
Przygotowujemy plansze z cyferkami lub same cyferki, które rozkładamy na dywanie, podłodze a nawet na trawniku lub zapisujemy przed domem na chodniku (zależności od warunków). Mówimy dziecku cyferkę <1> a zadaniem malucha będzie dobiec do tej cyferki i na niej stanąć lub obok niej. Dla podpowiedzi możemy przygotować kartki z zapisanymi cyferkami, które będziemy pokazywać, żeby dziecku łatwiej było znaleźć tę właściwą. Zamiast cyferek możemy ułożyć w rożnych miejscach owoce i wtedy na hasło <banan> dziecko musi stanąć przy bananie. Można wykorzystać też literki lub sylaby. Najpierw zabawę zaczynamy wolniej, a potem coraz szybciej, żeby dziecko miało możliwość wybiegania się. Możemy podobnie bawić się z kolorami, dzięki temu dziecko uczy się poznawać kolory, liczby, owoce. Za przystanki, na których dziecko ma się zatrzymać, mogą posłużyć kolorowe szarfy. Miłego wieczoru i do dzieła jutro!
Wielokrotnie od rodziców, a także niektórych lekarzy słyszę,
że trzylatek, który nie mówi, to nie jest problem. Bo czasem tak jest, że
następuje „skok rozwojowy” i nagle dziecko zaczyna mówić. Ostatnio usłyszałam
nawet, że dziecko nie mówi, bo nie chce. To nieprawda a wręcz kompletna bzdura.
Każde zdrowo rozwijające się dziecko ma potrzebę komunikacji - poprzez krzyk i
spojrzenie, gest a potem mowę. Nie wiem też, czy literatura zna taki przypadek,
żeby dziecko od wokalizacji przeszło do zdań (pomijając etap gaworzenia czy
wyrazu). Dwuletnie dziecko, które nie jest w stanie powtórzyć samogłosek albo
nie posługuje się otwartymi sylabami, nie zacznie nagle mówić zdaniami.
Trzylatek, który używa tylko wyrazów dźwiękonaśladowczych a jego zasób
słownictwa nie przekracza 40 słów, to nie jest norma. Nie piszę tego po to, by
nastraszyć rodziców, ale po to, żeby mieli tego świadomość, by mieli czas na
wczesną reakcję. Pierwsze wyrazy pojawiają się mniej więcej w tym samym czasie
co pierwsze kroki. Czy rodziców nie zaniepokoiłoby, gdyby dwuletnie dziecko
jeszcze nie chodziło?
Zgodzę się, że każde dziecko rozwija się inaczej, ale są
pewne etapy rozwoju, przez które nasz maluch musi przejść, żeby prawidłowo
funkcjonować.
Wczesna interwencja jest bardzo ważna, a opóźnień w rozwoju
języka i mowy nie można ignorować. Czasami wystarczą naprawdę niewielkie
zmiany, by poprawić komfort dziecka i własny.
Język to klucz to poznania, zrozumienia i interpretowania
świata. Jeśli dziecko nie jest w stanie wyrazić werbalnie swoich emocji, jeśli
do nas mówi po raz trzeci, a my go nie rozumiemy, frustracja w nim narasta. Robi się nerwowe. Nic
dziwnego. Proszę sobie wyobrazić siebie, że nagle znajdujemy się w obcym kraju,
bez znajomości języka i czegoś bardzo chcemy... ale nikt nas nie rozumie. Mało
komfortowe uczucie, prawda?
Nie można przesadzać w obserwacji naszych pociech, to jest
oczywiste. Jeśli jednak pojawiają się niepokojące sygnały, warto je
skonsultować ze specjalistą czy pediatrą. W poradniach publicznych to zupełnie
nic nie kosztuje.
Film dr Aleksandry Łady o karmieniu. Proszę jednak pamiętać, że w przypadku dzieci szczególnie z obciążonym wywiadem okołoporodowym, nie ma wskazówek uniwersalnych. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb każdego dziecka. Dlatego w przypadku określonych problemów z karmieniem, należy konsultować się ze specjalistą.
Bezpieczna butelka. Co to znaczy?
Bezpieczna butelka. Co to znaczy?
Przepraszam, że przez ostatnie dni zaniedbałam tych, którzy odwiedzali mnie regularnie. Dużo pracy i obowiązków, ale też przyjemności. W sobotę wróciłam z dwudniowego szkolenia:
WCZESNE ZABURZENIA FUNKCJI ORALNYCH (POKARMOWYCH, ODDECHOWYCH I FONACYJNYCH) U NOWORODKÓW I NIEMOWLĄT Z GRUPY RYZYKA OBCIĄŻENIA CIĄŻOWO - PORODOWEGO.
Prowadziła je dr Aleksanda Łada. Polecam wszystkim logopedom, a w szczególności tym, którzy pracuję z maluchami. Polecam także położnym i pielęgniarkom z oddziałów neonatologicznych.
Ale do rzeczy.
Kilka dni temu moja koleżanka wspominała swój poród w jednym ze szpitali (nie piszę którym i w jakim mieście). Wspomnienia ma traumatyczne. Wcale nie z samego porodu, ale z tego, co działo się później. Miała cesarskie cięcie i po pierwsze... nikt nie położył jej dziecka przy piersi, nie było tego pierwszego bardzo ważnego dla noworodka i matki kontaktu, pomimo bardzo dobrego stanu maleństwa. Schodki zaczęły się przed pierwszym karmieniem. Młoda mama nie uzyskała żadnej informacji co do technik karmienia. Miała po prostu dostawić dziecko do piersi (dla położnych pewnie nic prostszego), ale miała "pecha". Noworodek nie chciał jeść, płakał, mama się denerwowała, im bardziej się denerwowała, tym maleństwo bardziej płakało i tym trudniej było go nakarmić. Efekt był taki, że mama już piersią nie karmiła. A wystarczyło kilka prostych rzeczy: odpowiednia pozycja, prawidłowe dostawienie noworodka do piersi (ewentualne sprawdzenie odruchu ssania) i prawdopodobnie byłby sukces.
Podobnie jest z butelką i smoczkami. Na rynku dostępnych jest mnóstwo produktów, ale niestety, nie wszystkie sprawdzą się u dzieci. Ba! Niektóre smoczki butelkowe mogą narobić więcej złego, niż nam się wydaje. Nie piszę tu, jakie smoczki i jakie butelki są zalecane, sporo zależy od indywidualnych potrzeb.
Jeszcze inaczej sprawy się mają z dziećmi chorymi, z obciążonym wywiadem okołoporodowym, wcześniakami. Te potrzebują szczególnej opieki. Dla wielu matek pierwsze karmienie dziecka to często ogromny stres i strach... czy nie zrobię mu krzywdy, czy maleństwu taka porcja wystarczy, czy się nie zakrztusi? Tu znów wracam do początku: odpowiednia pozycja i dobrze dobrany smoczek mogą być połową sukcesu. Pod warunkiem oczywiście, że noworodek potrafi już ssać i nie ma problemów z połykaniem. Odpowiednio dobrane techniki terapeutyczne pozwolą uporać się z problemem karmienia. I warto, by każda matka o tym wiedziała. Jeśli ktoś ma konkretne pytania, proszę przesyłać je na maila.
Zachęcam do polubienia stronki na facebooku: Szkoła Terapii Karmienia - od pestki do ogryzka.
Tędy wejdziesz do Szkoły Terapii Karmienia
Można tu znaleźć informacje dotyczące karmienia, ale też znajdziecie kontakt do konsultacji w razie jakichkolwiek problemów. Szkołę prowadzą dwie doświadczone logopedki specjalizujące się we wczesnej interwencji - Marta Baj Lieder, Renata Ulman Bogusławska. Niestety, żadna nie jest z Radomia.
WCZESNE ZABURZENIA FUNKCJI ORALNYCH (POKARMOWYCH, ODDECHOWYCH I FONACYJNYCH) U NOWORODKÓW I NIEMOWLĄT Z GRUPY RYZYKA OBCIĄŻENIA CIĄŻOWO - PORODOWEGO.
Prowadziła je dr Aleksanda Łada. Polecam wszystkim logopedom, a w szczególności tym, którzy pracuję z maluchami. Polecam także położnym i pielęgniarkom z oddziałów neonatologicznych.
Ale do rzeczy.
Kilka dni temu moja koleżanka wspominała swój poród w jednym ze szpitali (nie piszę którym i w jakim mieście). Wspomnienia ma traumatyczne. Wcale nie z samego porodu, ale z tego, co działo się później. Miała cesarskie cięcie i po pierwsze... nikt nie położył jej dziecka przy piersi, nie było tego pierwszego bardzo ważnego dla noworodka i matki kontaktu, pomimo bardzo dobrego stanu maleństwa. Schodki zaczęły się przed pierwszym karmieniem. Młoda mama nie uzyskała żadnej informacji co do technik karmienia. Miała po prostu dostawić dziecko do piersi (dla położnych pewnie nic prostszego), ale miała "pecha". Noworodek nie chciał jeść, płakał, mama się denerwowała, im bardziej się denerwowała, tym maleństwo bardziej płakało i tym trudniej było go nakarmić. Efekt był taki, że mama już piersią nie karmiła. A wystarczyło kilka prostych rzeczy: odpowiednia pozycja, prawidłowe dostawienie noworodka do piersi (ewentualne sprawdzenie odruchu ssania) i prawdopodobnie byłby sukces.
Podobnie jest z butelką i smoczkami. Na rynku dostępnych jest mnóstwo produktów, ale niestety, nie wszystkie sprawdzą się u dzieci. Ba! Niektóre smoczki butelkowe mogą narobić więcej złego, niż nam się wydaje. Nie piszę tu, jakie smoczki i jakie butelki są zalecane, sporo zależy od indywidualnych potrzeb.
Jeszcze inaczej sprawy się mają z dziećmi chorymi, z obciążonym wywiadem okołoporodowym, wcześniakami. Te potrzebują szczególnej opieki. Dla wielu matek pierwsze karmienie dziecka to często ogromny stres i strach... czy nie zrobię mu krzywdy, czy maleństwu taka porcja wystarczy, czy się nie zakrztusi? Tu znów wracam do początku: odpowiednia pozycja i dobrze dobrany smoczek mogą być połową sukcesu. Pod warunkiem oczywiście, że noworodek potrafi już ssać i nie ma problemów z połykaniem. Odpowiednio dobrane techniki terapeutyczne pozwolą uporać się z problemem karmienia. I warto, by każda matka o tym wiedziała. Jeśli ktoś ma konkretne pytania, proszę przesyłać je na maila.
Zachęcam do polubienia stronki na facebooku: Szkoła Terapii Karmienia - od pestki do ogryzka.
Tędy wejdziesz do Szkoły Terapii Karmienia
Można tu znaleźć informacje dotyczące karmienia, ale też znajdziecie kontakt do konsultacji w razie jakichkolwiek problemów. Szkołę prowadzą dwie doświadczone logopedki specjalizujące się we wczesnej interwencji - Marta Baj Lieder, Renata Ulman Bogusławska. Niestety, żadna nie jest z Radomia.
Wspomaganie rozwóju językowy dziecka w pierwszym roku życia. Praktyczne wskazówki i zabawy
15 lutego- Na początek przede wszystkim słuch. Grzechotki, zabawy instrumentami, łyżkami, garnkami – wszystko, co wydaje dźwięk, będzie dla dziecka bardzo atrakcyjne, nawet jeśli my będziemy na granicy szaleństwa
- Od samego początku rozmawiajmy z maleństwem, dotykajmy je, zachowujmy z nim kontakt wzrokowy.
- Bardzo dużo mówi się o tym, jak rozmawiać z dzieckiem. Nie chodzi o to, żeby mówić do niego jak do dorosłego. Taka forma rozmowy nie będzie dla malucha atrakcyjna. Zmieniajmy intonację głosu, używajmy wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Uśmiechajmy się do dziecka.
- Odpowiadajmy na gaworzenie dziecka. Jak maluszek gaworzy „babababa” – odpowiedzmy mu.
- Z czteromiesięcznym maluchem możemy porozmawiać samogłoskowo – kiedy mówimy <o>, dziecko będzie się starało złożyć usta właśnie do tej samogłoski. Sami to zresztą możecie zaobserwować.
- Pacynki będą świetnym prezentem dla dziecka, na nich najłatwiej pokazać, jak poruszać ustami. Mogą o być również maskotki, które otwierają buzie.
-
- Oglądajmy z dzieckiem książeczki, czytajmy mu, opowiadajmy o obrazkach.
- Używajmy wyrażeń dźwiękonaśladowczych w konkretnych sytuacjach, np. kiedy dziecko upada, możemy powiedzieć <bach>, jak odbieramy telefon <halo, halo>
- Bawmy się z dzieckiem w a kuku.
- Bardzo fajna jest zabawa z chustą. Polecam ją dzieciom od ok. siódmego m.ż. Trzymamy w rączce zabawkę, zakrywamy ją chustą, powoli chustę odkrywamy i na koniec niespodzianka – pokazujemy zabawkę.
- Masuj, masuj, masuj. Większość dzieci bardzo lubi nasz dotyk. Rodzice, którzy mają niemowlaki obciążone wywiadem okołoporodowym na przykład wcześniaki, po konsultacji ze specjalistą i po odbyciu kursu mogą wykonywać dziecku masaż Shantala.
- Karmimy pieska. Ja mam takiego, który otwiera buźkę, a na brzuszku ma suwaczek i otwór na jedzenie albo inne niespodzianki. Otwieram buźkę, mówię <am> i daję pieskowi kapselki lub puste jajka niespodzianki. Zabawę powtarza dziecko. Po każdym smakołyku możemy powiedzieć <mniam> lub <pycha>. To zabawa dla starszych dzieci, które mają już skończone 12 miesięcy, możemy oczywiście próbować z młodszymi.
- Śpiewajmy piosenki, tańczmy z maluchem. Najciekawsze dla dziecka będą te utwory, które mają powtarzające się wyrażenia dźwiękonaśladowcze. Możecie też sami wymyślać słowa do znanych melodii np. „Panie Janie”.
- Kładziemy dziecko brzuszkiem na dużej piłce, delikatnie poruszamy, wykonując koliste ruchy, możemy mówić przy tym <oooo>
- Podnosimy dziecko do góry mówimy <oooo> opuszczamy nieco szybciej na dół mówimy <pa>. Podobnie możemy robić z piłeczką. Podrzucamy piłkę mówimy <o>, piłeczka spada mówimy <pa>.
- Możemy porozkładać w domu gazety, nasze raczkujące dziecko s pewnością się nimi zainteresuje, dotykanie gazet, gniecenie będzie nowym doświadczeniem także słuchowym.
- Zaopatrujemy niespełna rocznego malucha w zwierzątkowe zabawki: lew mówi <aaaa> lub <łaaa>, krowa <muuu> itd.
- Pamiętacie bączki z naszego dzieciństwa? Dla dzieciaków to świetna zabawa. Rozkręcamy bączka i wołamy <buuu>. Mój bączek wydaje dodatkowo dźwięk podobny do <uuu >.
- Pamiętajmy o tym, żeby zabawki były kolorowe, najlepiej kontrastowe.
Logopedom, którzy chcą pracować z maluszkami, polecam szkolenie z metody werbo-tonalnej. Sama po takim szkoleniu jestem i zapewniam, że naprawdę warto. Niektóre z tych zabaw stosuje się w tej metodzie, jednak określonym rekwizytom przyporządkowane są konkretne głoski, do tego włącza się ruch i melodię.


